[RECENZJA DRAMY] „Cesarzowa Ki”

Gdyby TVP2 nie wykupiło praw do emisji „Cesarzowej Ki”, prawdopodobnie nie zabrałabym się za nią. Po pierwsze: jest bardzo długa (jak by nie patrzeć, 51/67 odcinków to masa czasu), a po drugie: nie do końca odpowiada mi reprezentowany przez nią gatunek (mam awersję do romansów pod każdą postacią). Skoro jednak koreańska drama miała lecieć w polskiej telewizji publicznej… Grzechem byłoby przynajmniej nie spróbować, prawda?

W zasadzie nie żałuję tej decyzji. W czasie oglądania „Cesarzowej…” towarzyszyły mi ogromne i skrajne (to drugie słowo jest chyba kluczowe) emocje. Po jej zakończeniu byłam pełna entuzjazmu; jednak teraz, dwa miesiące później, zaczynam zauważać coraz więcej wad produkcji. Największa z nich wynika chyba z faktu, że była ona kręcona z tygodnia na tydzień, pod gust publiczności. (To bardzo rzuca się w oczy – sporo niedociągnięć, nieprawdopodobnych zwrotów akcji…wszystkiego, co usatysfakcjonuje żądne dramatów Koreanki i przyciągnie je przed telewizory. Chociaż z drugiej strony – czego innego oczekiwać po produkcji typowo komercyjnej?) Sama fabuła  zresztą również jest bardzo nierówna – najpierw mamy sporą dawkę kiczu związaną z osieroceniem Seungyang, później trochę sielanki na dworze uosobienia wszelkich cnót – Wanga Yoo (chociaż tu główna bohaterka jest przebrana za chłopca, dzięki czemu nuda przerywana jest chwilami humoru), parę (jeśli nie paręnaście) odcinków związanym z uciekaniem przed wszystkimi i wszystkim (koszmar, aczkolwiek być może wynika on z niedostrzegania przeze mnie ewentualnego romantyzmu); następnie chyba najnudniejsze odcinki, kiedy to Seungyang trafia do pałacu i chce się mścić na zakochanym w niej Cesarzyku i wreszcie nie do końca wykorzystany (a szkoda, bo dość ciekawy)detektywistyczny wątek świadectwa krwi (pewnie publiczność nie podeszła do niego wystarczająco entuzjastycznie) oraz już lepiej poprowadzony polityki. Najgorszy jest koniec, opierający się na wymordowaniu prawie wszystkich postaci przy kiczowatym akompaniamencie.  W skrócie: początek jest nudny, ale trzyma się kupy; za to druga połowa jest ciekawsza (ach, te intrygi~), ale pełna błędów logicznych.

Żądania widzów odbiły się również na postaciach, chociaż to akurat wyszło na dobre – sympatyczni i dobroduszni (a przez to ciapowaci i irytujący) bohaterowie pierwszych odcinków przeszli transformację w wyrachowanych egoistów z finału. Gorzej wyszło twórcom uchwycenie tej przemiany – metamorfoza Seungyang zaszła w ciągu jednego odcinka, a Cesarzyk miał więcej osobowości niż AKB48 członkiń. Z drugiej strony trzeba tu docenić kunszt aktorów (szczególnie Baek Jin Hee, Ji Chang Wooka i Jin Yi Hana; w przeciwieństwie do większości osób nie zachwycam się natomiast Ha Ji Won i Joo Jin Mo) – odegranie tylu charakterów to nie lada wyzwanie, z którym oni poradzili sobie znakomicie.

Niekwestionowanym atutem jest za to świetnie dopracowana strona artystyczna – charakteryzacja, kostiumy, dekoracja wnętrz ; tworzą one niesamowity klimat i sprawiają, że dramę po prostu miło się ogląda. Ścieżka dźwiękowa również jest przepiękna, choć mam zastrzeżenia co do jej użycia – wykorzystana w nieodpowiednim momencie wraz ze złym kadrowaniem potęgowała wrażenie kiczu. Taka sytuacja niestety miała miejsce wielokrotnie.

Mimo całej tej krytyki pozytywnie wspominam czas spędzony z „Cesarzową…”. Mogę narzekać na wszelkie obecne w niej niedociągnięcia, ale zaprzeczyć, że wciąga, angażuje emocjonalnie i zapada w pamięć – już nie. Choć i tak raczej nie zdecyduję się jej obejrzeć po raz drugi.


Nadawca: MBC

Gatunek: historyczny, dramat, romans

Liczba odcinków: 51/67

Premiera: 2013-2014

Scenariusz: Jang Young Chul, Jung Kyung Soon

Reżyseria: Han Hee, Lee Sung Joon

Obsada*: Ha Ji Won, Joo Jin Mo, Ji Chang Wook, Baek Jin Hee, Kim Seo Hyung, Kim Young Ho, Jin Yi Han, Jeon Guk Hwan, Kim Jung Hyun, Jo Jae Yoon, Lim Joo Eun, Kwon Oh Joong, Lee Moon Shik, Choi Moo Sung, Jung Woong In, Lee Won Jong, Kim Hyung Bum, Seo Yi Sook, Yoon Ah Jung, Yoo In Young


 

*aktorzy wymienieni na podstawie recenzji howgeepl.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *