K-popowe utwory z listopada, których musisz posłuchać!

Od inspirowanych filmem noir teledysków, po zabójczy debiut boy bandu, w którym średnia wieku wynosi 15 lat! Prześledźmy najnowsze osiągnięcia koreańskiego rynku muzycznego.

Artykuł jest w całości tłumaczony: credits

 

Bez względu na to czy jesteś wieloletnim fanem kpopu czy też ciekawskim nowicjuszem te listopadowe utwory mogą Cię zainteresować. Znajdziesz tu k-pop, hip hop, a także inne gatunki – dla każdego coś dobrego z listopadowych „nowości”.

W ferworze politycznych skandali, o których ostatnio głośno w Korei Południowej (i nie tylko) mogłoby się wydawać, że K-pop w mediach zostanie zepchnięty na dalszy plan.

Protesty przeciwko Prezydent Park Geun-Hye wciąż się nasilają – wcześniej setki, teraz tysiące ludzi przyjeżdżają do stolicy Korei Płd. by wyrazić swoje niezadowolenie. Jak się okazuje Pani Park nie tylko pozwalała swojemu wieloletniemu „przyjacielowi” – Choi Soon-Silowi manipulować własnym majątkiem i życiem prywatnym ale także mieszać się w sprawy i interesy wagi państwowej pomimo braku oficjalnego stanowiska.

Oczywiście K-Pop również został w to zamieszany. W szczególności wytwórnia tak wpływowa jak YG Entertainment.  Nie da się przecież ukryć, że przemysł muzyczny w Korei Południowej korzysta z pomocy rządu. Jeśli na grzechy Pani Prezydent zajdą się odpowiednie dowody, cały ten polityczny bałagan może także dosięgnąć i skrzywdzić samych fanów.

„Zmiany! zmiany! zmiany!” – których tak domagają się teraz Koreańczycy sięgają k-popowej sceny. Rozpadł się girl band Rainbow, mogący pochwalić się siedmioletnią karierą w nienaruszonym składzie – każda z członkiń postanowiła iść własną ścieżką. Członek popularnego zespołu BIGBANG – T.O.P zdecydował się na dwuletnią przerwę i wkrótce rozpocznie obowiązkową służbę państwową w policji (bardzo mało prawdopodobne, że grupa wyda cokolwiek podczas jego nieobecności). Członkowie BEAST wreszcie odcinają pępowinę i uwalniają się od swojej „matczynej” agencji – Cube Entertainment.

W trakcie gdy Ci wyżej wymienieni „dojrzali” idole decydują się pójść własną drogą, początkujący artyści dodają nowych sił i energii koreańskiemu przemysłowi muzycznemu w międzyczasie coraz wyżej podnosząc poprzeczkę! Blackpink ostatnio powróciły z dwiema piosenkami (jedną dobrą i jedną nudną), boy band Victon zadebiutował całkiem przyzwoicie z energicznym utworem “I’m Fine”, a ceniony raper Tablo brał udział w produkcji utworu “Photograph” wspierając nadchodzące duo offonoff z niezależnej wytwórni Highgrnd.

Wreszcie docieramy do świata sub-unitów, w którym to paru członków istniejącego zespołu wydaje własne produkcje pod nową nazwą. Są one albo doskonałe albo wręcz okropne, a coś pośrodku zwykle też jest rozczarowaniem. Weźmy chociażby nowy sub-unit EXOCBX , który niedawno zadebiutował z utworem “Hey, Mama”. No cóż… przyjemnie się ogląda, a utwór brzmi fajnie ale można też przypuszczać, że zostanie szybko zapomniany. Jego nagły ale krótkotrwały sukces na listach przebojów podgrupa zawdzięcza głownie solidarności i grupowej współpracy EXO-L. Nawet jeśli sami członkowie CBX zostali tym zdopingowani to w rzeczywistości ich debiut był udany dzięki pobłażliwości fanów. CBX nie zostanie zapamiętane jako nowe, interesujące przedsięwzięcie – a może SM Entertainment udowodni, że się mylę wydając ich następny singiel!?


B.A.P – “SKYDIVE”

 

To dziesięciominutowe MV aż się prosi o uwagę! 

Wraz ze „SkydiveB.A.P przywrócili swoje przyprawiające o dreszcze wokale i  powodujące rozstrój żołądka basy, jednak obraz gubi tutaj swoją ostrość. Motywem przewodnim jest zdrada i to ona symbolizuje koncept całego nowego albumu – Noir. Jak sama nazwa wskazuje nowy „produkt” B.A.P jest zainspirowany filmem noir, w których „Femme fatales”, kuszą i pobudzają najciemniejsze strony ludzkiej natury. Zespół wyciągnął z tego gatunku to czego potrzebował do swojego konceptu, sentymentalnie lawirując poprzez kłamstwa, pożądanie aż w końcu docierając do rozpaczy. Jednak wszystko to jest delikatnie muśnięte pozytywnymi akcentami (subtelnie funkowy utwór w stylu lat 80’tych – “Killer”, czy też „piskliwe” ale taktowne “Fermata” oraz “I Guess I Need You”).

Mimo wszystko, to właśnie te budzące grozę klimaty albumu Noir są najlepsze! Podstawiają lustra tym, którzy mają w nich ujrzeć swoje skorumpowane odbicie. “Ribbon In The Sky” – utwór z intro o podobnym brzmieniu do “Power” – Kanye Westa, w którym usłyszymy też werble i skrzypce przypominające muzyczne kompozycje Bernarda Hermanna – to głośny manifest przeciwko koreańskiemu rządowi i mediom, które w żaden sposób nie pomogły ofiarom katastrofy promu Sewol. “Pray/Confession” natomiast, jest punktem zwrotny w całym albumie skupiającym się na rozpaczy.

Najmłodszy członek zespołu i raper – Zelo, znajduje nowy, mocny głos by wyrazić okropności czyhające w głębi duszy, podczas gdy drugi raper (a także producent) Bang Yongguk otwiera się przed słuchaczami w autorskim, impulsywnie brzmiącym rapie.

Najwyraźniej te 21 miesięcy przerwy, spowodowane wewnętrznymi konfliktami z wytwórnią w 2014 roku wpłynęły na ich nowe „produkty” i ukryły się w najciemniejszych zakątkach właśnie tego albumu. 

Noir rzuca światło na pobudzoną na nowo kreatywność członków zespołu. Jednak cały szkielet albumu został skrzętnie i solidnie zaprojektowany przez głównego architekta – Bang Yongguka, który chwilowo zrezygnował z promocji z zespołem, by skupić się na własnym zdrowiu. Tak, teledysk do “Skydive” i jego dwulicowość jest niczym krwawa masakra w Walentynki ale cały album (nie tylko tytułowa piosenka) w gruncie rzeczy jest też obowiązkową muzyczną przygodą! 

 

 


24HOURS – “OUR NIGHT”

 

24Hours to przedstawiciel niezależnej sceny muzycznej od 4 lat. Jednak droga ich kariery była dość zawiła. Seria niefortunnych zdarzeń rozpoczęła od utraty członka, następnie zespół zmienił też wytwórnię płytową. Pomimo przeciwności losu jeszcze w tym samym roku grupie udało się wydać utwory: “Get It On” oraz “Our Night”. Zespół nie zamierzał robić sobie dłuższej przerwy i w 2013 wydał album Party People wraz z singlem “Tick Tock Tick Tock” tak bardzo nawiązującym do „garażowego rocka” i kojarzącym się z angielskimi zespołami indie. W zeszłym roku pojawił się także post-punkowy mini album No Way Out.
Nie jest chyba niespodzianką, że “Our Night” jest kolejnym odstępstwem od „normy”, nieco przypominającym nastrojowość muzyczną Bombay Bicycle Club. Przenikliwe dźwięki zostały zastąpione rozchodzącymi się echem wokalami i gitarą w tle. Jedyną niezmienioną cechą pozostaje tu jakość ich teledysków, które są kombinacją zupełnego braku budżetu oraz najwyraźniej dziwnego poczucia humoru  – co czyni ich jak zawsze ujmująco kiczowatymi.

 

 


 

GRACE – “TRICK OR TREAT”

 

Pomyślicie – Halloween! ale nie… to zupełnie inna bajka! Ta wprowadzająca w błąd nazwa to tytuł drugiego singla Grace Kim (możecie ją kojarzyć z programu Unpretty Rapstar). Piosenka ma znacznie bardziej seksualny podtekst niż upiorny – artystka pozwala obiektowi swojego pożądania skosztować jej „cukierka”. Zatem żadnych potworów i z całą pewnością żadnych flaków . ‘Crazy Grace’ – jak lubi na siebie mówić,  znalazła idealne połączenie dla swojego rapu i wokalu właśnie w “Trick Or Treat”. Ten utwór to perełka porównując go z tandetny debiutancki singlem –  “I’m Fine”.  Wreszcie Kim odnalazła swój styl! Niech błyszczy jak super gwiazda z Harajuku i niech dalej wydaje takie „rarytasy”!  Jej talent zasługuje na dużo większe uznanie, miejmy więc nadzieję, że ona sama nie pozostanie jedynie „wspomnieniem” z muzycznego reality show.

 

 


 

THE EAST LIGHT – “HOLLA”

 

Jeśli potrzebujesz jakiejś motywacji w życiu to weź pod uwagę fakt, że średnia wieku w zespole The East Light to zaledwie piętnaście lat, a jego członkowie zdążyli już indywidualnie pojawiać się w konkursach muzycznych, telewizyjnych show oraz filmach. Koncept zespołu The East Light delikatnie zalatuje „Szkołą Rocka” czyż nie?  Jednak zamiast manifestować swoją niewinność chłopcy zostali ubrani tak samo, w zupełnie zwyczajne, nieprzyciągające wzroku stroje, twarze ukrywając pod bujnymi perukami.  Wszystko po to, by słuchacze mogli się skupić na samej muzyce, a nie na wieku artystów. Ale tak naprawdę niewielu może przejść obojętnie obok muzycznej obfitości jaką jest “Holla”. Ci, którzy pamiętają początki Britpopu usłyszą to niezaprzeczalne podobieństwo i zostaną wciągnięci przez bagna nostalgii. To olśniewający debiut, dowodzący, że Koreańczycy potrafią przełamywać bariery kulturowe!  

 

 


MAMAMOO – “DÉCALCOMANIE”

 

Teledysk MAMAMOO – “Decalcomanie” (pl. Dekalkomania) ożywił dyskusję na temat „przemocy w związkach”. Jeśli nie jesteś oswojonym fanem/fanką koreańskich dram, to istotne będzie wyjaśnienie, że bohaterki (często ale nie zawsze) reagują w konkretny sposób na seksualną agresję/przemoc ze strony swoich „partnerów”.

Jeśli kobieta chce odejść, on złapie ją za nadgarstek i przytrzyma – teraz ona chce już zostać.

Jeśli jest niepewna, on „rzuci” nią o ścianę i zacznie całować – ona osunie się bezwładnie w jego ramiona.

W koreańskich serialach telewizyjnych takie zachowanie zostało przedstawione jako akt pożądania i namiętności i rozpropagowane do tego stopnia, że ludzie zapomnieli o jego negatywnej „naturze”. W MV MAMAMOO, każda z członkiń doświadcza takiego traktowania, jednak w najbardziej kontrowersyjnej sytuacji znajduje się Solar – w jednej ze scen dziewczyna zostaje „przygwożdżona” do ściany i pocałowana, póki jej ręce w posłuszny sposób nie znalazły się na jego szyi.  

Oburzenie ze strony odbiorców było tak duże, że wytwórnia zdecydowała się zmienić teledysk wycinając niektóre sceny z udziałem Solar. Chociaż moim zdaniem „zezłomowanie” go w całości byłoby najlepszym rozwiązaniem. 

Ale zapomnijmy na chwilę o skandalach i skupmy się na samym genialnym utworze. Kolejny zmysłowy powrót w stylu retro – “Decalcomanie” jest muzycznym motorem napędowy współczesnej muzyki pop. Warto zauważyć, że przeciwieństwie do historii przedstawionej w teledysku, gdzie cztery kobiety czekają na atak ze strony męskiego protagonisty, w tekście piosenki to one są tymi, które kontrolują całą sytuację. Natomiast występy MAMAMOO  na żywo z tym utworem tylko upewnią Was w przeświadczeniu, że całe MV było po prostu jedną wielką pomyłką. Udowadniają, że są niezastąpione za każdym razem tańcząc na scenie i śpiewając bez playbacku i ohh, robią to tak cholernie dobrze!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *