Prince Mak (ex-JJCC) o tym ile zarabiają „średniej klasy” idole

Behind The Scenes (za kulisami): Ile zarabia przeciętny koreański idol? Były idol, Prince Mak otwiera oczy fanom k-popu! 

 

Nigdy nie poznamy prawdy o zarobkach najpopularniejszych idoli takich jak: BIGBANGEXO, BTS, TWICE, WANNA ONE – chyba, że któryś z nich będzie chętny nam to kiedyś zdradzić.

 

W jednym z koreańskich artykułów pojawiły się informacje, że zespoły które znajdują się w czołówce zarabiają około 90% całego przychodu wszystkich istniejących grup idoli.

 

„Wielka trójka”: YG Entertainment, SM Entertainment oraz JYP Entertainment różnią się od pozostałych agencji tym, że zaczynają płacić swoim idolom zaraz po debiucie.

Jeśli Wasz ulubiony artysta, promuje się pod skrzydłami jednej z tych agencji, nie musicie się martwić. Dostaje wynagrodzenie tuż po swoim debiucie!

 

Cała reszta agencji stosuje system „break even” („wyjść na zero”). Co oznacza, że jeśli artyści zadebiutują i zaczynają zarabiać pieniądze, dopiero rozpoczynają spłacać zaciągnięty u agencji dług. Idole nie otrzymują więc wypłaty, zarobione przez nich pieniądze wpadają do jednego worka i zaczyna się „wyrównywanie rachunków.”

 

Na ich dług składają się:

  • treningi za czasu ich stażu w wytwórni (lekcje śpiewu, tańca, wynajem studio)
  • zakwaterowanie i jedzenie
    • po debiucie: opłaty za; piosenki, teledyski, promocje, choreografów, stylistów, wizażystów, menadżerów itd.

Wyobraźcie sobie teraz, ze przez 10 lat jesteście trainee i musicie spłacić cały ten dług zaciągnięty przez 10 lat.

 

Średnio popularna grupa zarabia około 4000 tys. USD za koncert/występ (w Korei). Z czego 90% zabiera wytwórnia, a artyści otrzymują 10%. Jeśli są szczęściarzami to wytwórnia weźmie 80%, a idolom odda 20%. Wychodzi około 800$. Teraz wystarczy to jeszcze podzielić przez ilość członków w zespole. Artyści i tak nie zobaczą tych pieniędzy, gdyż pójdą one na spłatę długu.

 

Im więcej piosenek, im więcej comebacków tym większy dług.

 

Kojarzycie AOA? Tak, większość z Was pewnie słyszała o tym girl bandzie. Zadebiutowały w 2012 roku. Przez pierwsze dwa-trzy lata były średnio popularnym zespołem i nic nie zarabiały. W 2015 roku udało im się wybić – stały się jednym z pięciu najpopularniejszych girl bandów w Korei. Pod koniec roku „wyszły na zero” – dalej nic nie zarabiały… udało im się dopiero spłacić długi zaciągnięte u wytwórni. Zaczęły zarabiać dopiero na początku 2016 roku.

 

Przemyślcie to i zacznijcie kochać i wspierać średnio i mało popularne grupy.

 

 

 

7 comments

  1. Mania Reply

    Z jednej strony nie wiemy nic o zarobkach najpopularniejszych, ale np. po samych inwestycjach BB, SNSD, SISTAR widać, że zarabiają miliony. EXO i Twice będąc zespołami z Big3 też mieli dobry start, nie musieli martwić się o rozpad, bo SM i JYP nigdy nie zrobiłyby tego rookie, oznaczałoby to ich klęskę, promocje mieli zapewnione na najwyższym poziomie, EXO już rok to debiucie miało swoje reality show, oba zespoły były dobrze ubrane itp więc inne zespoły spoza Big3 mogą pewnie pomarzyć o takim traktowaniu. Dlatego z pewnością otrzymywali jakieś wynagrodzenie, sam Kris czy Luhan wspominali, że mieli wypłaty, ale mniejsze od koreańskich członków czyli każdy miał swoje pieniądze. Co do samego BTS… Widać wielką różnicę u nich, trochę jak u AOA. Pamiętam jak w 2014 chyba Namjoon przyznał, że 90% tego co mają na sobie i podczas promocji i poza to są prezenty od fanów, więc wątpię żeby otrzymywali wynagrodzenia, tym bardziej, że BH nie było stać na samochód do kręconego mv… Natomiast teraz sami mogą pozwolić sobie na wakacje zagranicą czy ciuchy z Gucci itp więc widać że się dorabiają.
    Życzę każdemu zespołowi spoza Big3, aby mogli dorobić się tak, jak np. BTS.

  2. thethe Reply

    BTS faktycznie, znacząco wybili się dopiero przy I need U. Przy kręceniu teledysku do tej piosenki, nie było ich stać na wypożyczenie samochodu (użyto samochodu reżysera), oraz nie mieli kasy żeby zatrudnić aktorów (tych dwóch mężczyzn co pobiło Kookiego, to byli ich menadżerowie). Teraz chyba już wyszli na prostą. Własne już pieniądze przeznaczają na kampanie LOVE MYSELF. Ostatnio powiedzieli, że nie są już w stanie przyjmować drogich prezentów od fanów i któryś dodał, że teraz Army już nie muszą się martwić o to, że ich idoli nie stać na markowe ciuchy, bo teraz mogą sobie sami na takie pozwolić.

  3. Suzzzi Reply

    Bzdury w każdej agencjk schemat jest taki sam.
    Idole po debiucie splacaja dług który zaciagneli od agencji.
    Np Black Pink dziewczyny trenowaly długi okres czasu ale debiut miały dobry dobrze się sprzedały. Duża popularność głównie za granicą tak samo w przypadku Twice.
    Gorzej mają te mniej znani idole.np Junielzadebiutowala w 2012 roku w FNC w 2017 roku zakończyła kontrakt z takiego powodu że FNC jej nie opłaciło bo nadal nie splacila swojego długu.
    Dlatego tak wiele grup mało znanych kończy swoja karierę po 2,3 latach jak nie przynoszą żadnych zysków a co więcej powodują straty.
    Dziewczyny ze stellar mówiły że maja tak kiepska sytuację w agencji że kupowały jeden posiłek i jadly go wspólnie.

    • wiwi Reply

      Co do Blackpink mylisz się, jak mogły „odkupić się/sprzedać się” zaraz po debiucie, kiedy taki topowy zespół jak AOA potrzebował na to 3 lat? Porównują promocję obu tych zespołów i ilość reklam/współprac, dzięki którym zespół zarabia, to Blackpink chowają się przy AOA. BP nie wydały albumu w formie fizyczniej, za screamy piosenek (które mają niskie) nikomu się nie płaci, tak samo jak za Spotify, gdzie radzą sobie lepiej. Wystąpiły może w 3/4 reklamach po debiucie i kilku okładkach. Na koncie nie mają nawet 10 nagród, za które i tak nie płaci się fortuny, o ile wgl otrzymuje się pieniądze. BP nie sprzedały swojego długu po debiucie, bo nie musiały tego robić. Prince Mak ma znajomści w Big3, ma tam znajomych idoli i z pewnością nie gadałby głupot. Poza tym, popularność =/= kasa, o czym większość nie pamięta. A do samej popularności zagranicą, zgajesz sobie sprawę z tego, że nie same wyświetlenia na yt są wyznacznikiem sławy zagranicą?
      Wydadzą album, jak znają się na listach zagranicznych to wtedy będzie można powiedzieć o jakimś ich sukcesie zagranicą, bo to że lubią ich youtuberze reagujący na kpop, nie oznacza że są sławne 😉

  4. Lim Reply

    To jest aż przykre. Wydaje nam się że skoro są celebrytami to zarabiają miliony a niektórzy nie mają nawet z czego się utrzymać i zarabiają dużo mniej niż przeciętny Polak… Teraz dużo zespołów nugu ma z 9+ członków więc coraz więcej jest takich biedactw co nie mają nawet czego do buzi włożyć…

  5. Rossellinique Reply

    Dobijające to, tym większy podziw mam dla tych którzy probóją kilka razy debiutować, trzeba do tego naprawdę sporo sillnej psychiki.
    Najbardziej dobija fakt, że przez tyle lat, najczęściej dziecięcych nastoletnich ciężko harują by trenować tylko potem by po debiucie wcale nie mieć lepiej.
    Byłoby cudnie gdyby każdy zespół debiutujący zdobywał tak wiele fanów i wsparcia że zarabiał by własne pieniądze, ale to niestety jest nierealne, już prędzej agencje zmienią formę kontraktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *