[RECENZJA] Momoland – „Fun to The World”

Było BBoom BBoom, czas na Baam!

W styczniu tego roku Momoland udowodniły, że dzięki jednej piosence średnio znany zespół może stać się jedną z największych gwiazd k-popu. „BBoom BBoom” było absolutnie hitem, który zyskał sławę zarówno w Korei, jak i wśród międzynarodowego fandomu. Oczekiwania wobec jego następcy były więc wielkie.

Wiadomość o comebacku grupy bardzo mnie ucieszyła. Nie mogłam doczekać się nowych nagrań, a pojawianie się kolejnych teaserów tylko to potęgowało.

„Fun to The World” to krążek na którym znajduje się jedynie 5 piosenek, a w zasadzie to 4, bo jedna z nich to po prostu instrumentalna wersja „Baam”. Co ciekawe każda z piosenek została wyprodukowana przez inną osobę, choć większość z nich wcześniej współpracowała wcześniej z EXID. Nie uważam jednak, że ich muzyka jest do siebie podobna. Momoland znalazły swój unikalny styl, który kojarzy się z dobrą zabawą.

Album rozpoczyna promujące ten comeback „Baam”. Jest to zwariowana piosenka, która  nie da ci spokoju nawet  wtedy, kiedy śpisz. Nie sposób koło niej przejść obojętnie i mimo wielu zachwytów spadło na nią też sporo hejtu. Ludzie zarzucają jej to, że jest zbyt podobna do „BBoom BBoom”. Producentem obu piosenek jest Shinsadong Tiger, który ma na swoim koncie dużo przebojów. Nie uważam jednak, że są to identyczne utwory. Są utrzymane w tym samym stylu, partie rapu mogą brzmieć podobnie ale to są jedyne podobieństwa. Dźwięk saksofonu króluje w „Baam” i daje kompozycji wiele charakterystyczności. Myślę, że piosenka wiele by straciła, gdyby się go pozbyć.

Teledysk do piosenki skupia się w dużej mierze na tańcu, choć dzięki charakteryzacją i scenografii, która przenosi nas w podróż dookoła świata, efekt jest zdecydowanie bardziej interesujący. Wielkim plusem jest również to, że twórcy nawiązują kontakt z widzami i dają nam zagadkę, abyśmy odnaleźli cztery kolorowe kryształy, które zostały ukryte. Udało wam się to? Mnie niestety nie, coś słaba jestem w zagadkach.

Trzeba przyznać, że słowem kluczem tego comebacku jest szaleństwo. Panuje ono wszędzie, a dodatkowo tekst opowiada o szalonej miłości. Nie jest to więc nic wielkiego, ale czy zawsze potrzebujemy czegoś ambitnego? Muzykę Momoland porównałabym do koreańskiej wersji Zenka Martyniuka i zespołu Akcent. Niby to kicz, niby prostota, ale za to potrafi łączyć ludzi i dać im wiele szczęścia.

„Fun to the World” mogłoby powstać na początku bieżącego stulecia. Wszystkie piosenki kojarzą mi się z tym co było wówczas na czasie. „Very Very” to lekka, niezobowiązująca propozycja. Jest ona bardzo miła, ale po pierwszym przesłuchaniu nic z niej nie pamiętałam. Piosenka, która jest, ale jej brak zbyt wiele by nie zmienił.

„Bingo Game” natomiast idealnie nadawałoby się na czołówkę jakiegoś serialu dla młodzieży. Słodycz, radość i słoneczna pogoda, której obecnie nam brakuje, to rzeczy z którymi kojarzy mi się ten utwór. Poprawia on humor i sprawia, że na naszych twarzach zaistnieje uśmiech. Czy może być coś lepszego?

Na każdym albumie musi znajdować się ballada i tą rolę pełni tu „Only one you”. To delikatna, urocza piosenka. Idealna na odpoczynek po zabawie, którą zapewniły nam poprzednie piosenki. Ballada pokazuje nam inne oblicze Momoland i jest lekkim powrotem do czasów debiutu.

„Fun to the World” to płyta, która umili nam wiele popołudni zarówno tych bardziej, jak i mniej słonecznych. Nie jest to co prawda krążek zasługujący na miano „albumu roku”, ale posłuchanie go nie będzie złą decyzją. Pozycja Momoland została utwierdzona i raczej tak szybko nie powrócą do krainy nugu. [6,5/10]

A wam jak podoba się ten album?

1 Comment

  1. Hapivi Reply

    „BAAM” przesłuchałam już po tym, jak na wielu portalach dowiedziałam się, że to klon „Bboom Bboom”. Mimo to, nie zniechęciłam się, bo kocham ich poprzednią piosenkę tytułową, jako osoba, która gustuje w mało ambitnej muzyce XD Stwierdzam, że nie zawiodłam się „BAAM”, które przekazuje tyle dobrej energii, że nie umiem nie lubić tej piosenki. Nawet jeżeli „BAAM” przypomina „Bboom Bboom”, to MOMOLAND nie zrobiły nic złego, „splagiatowały” same siebie~

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *